Zalogowani użytkownicy
BrakOstatnie fraszki:
Galeria foto
Podobne tematy
Sonda
Ostatnio skomentowano:
- I spotkania fotograficzne
Może nie do końca w temacie. Ale tak sobie pomyśla...
09.02.12 04:39 - Urząd online
Chyba byłem jednym z pierwszych - zaraz jak się po...
07.02.12 19:45 - Wspomnienie
Dzięki za nowe ciekawostki (np. wyjaśnienie pochod...
06.02.12 19:12 - Wspomnienie
Suplement w sprawie Prowentu: Odnalazłem dowód prz...
05.02.12 16:39
Głos Wielkopolski z dnia 3-12-2009
Aktualizacja: piątek, 17 grudnia 2010 12:18 Wpisany przez Robert Domżał czwartek, 03 grudnia 2009 10:42
Strefa zrzut F16
Mieszkańcy gminy Kórnik protestują przeciw strefie zrzutu
Robert Domżał, Głos Wielkopolski z dnia 3-12-2009
Wizję burzy ogniowej, która nie tylko zniszczy domy, ale przeniesie się na pobliski Wielkopolski Park Narodowy roztaczali uczestnicy wtorkowego wieczornego spotkania w sprawie strefy awaryjnego zrzutu dla samolotów F16, nazwanych w Polsce Jastrzębiami. Mieszkańcy gminy Kórnik są oburzeni żądaniami wojska. Odrzucają możliwość zlokalizowania takiej strefy tuż obok ich domów.
- Skoro decyzja o przyjęciu F16 zapadła już prawie siedem lat temu, to dlaczego dotąd nikt o strefie awaryjnego zrzutu nie wspomniał - dopytywali.
Zarzucali wojskowym brak perspektywicznego myślenia. Każdego dnia z lotniska Krzesiny samoloty startują dwa razy. W każdym z wylotów uczestniczy po szesnaście F16. Według danych Ministerstwa Obrony Narodowej w pierwszej połowie 2007 roku w 576 lotach samoloty miały prawie 200 defektów i niemal sto usterek w locie. Na stronie www.wp.mil.pl można znaleźć dane, że średni poziom sprawności F16 wynosi od 65-75 procent. Mieszkańcy uważają więc, że mają powody do niepokoju. Podczas spotkania przypomniano, że samoloty startujące z Krzesin spadały już wcześniej i na Marlewo, i na Wiry.
Zdaniem uczestników dyskusji wojsko wyznaczając strefę zrzutu, dopiero teraz narusza konstytucyjne prawo obywateli do ochrony zdrowia i życia.
Organizatorka spotkania Magdalena Kosakowska zaprezentowała stanowisko, jakie przyjęła w sprawie strefy w listopadzie Rada Miejska Kórnika. Radni sprzeciwili się uchwaleniu nowego studium.
- Strefa może oznaczać, że nad Kamionkami będą wykonywane niebezpieczne ewolucje. Samoloty będą nadlatywały częściej niż dotąd, a to spowoduje większy hałas, czyli pogorszenie warunków życia. W konsekwencji nieruchomości w tej części gminy stracą na wartości - mówi Magdalena Kosakowska.
Straci (i to wiele) także budżet Kórnika i Mosiny. Strefa zrzutu wykluczy z najbliższego sąsiedztwa działalność rolną, turystyczną i budowlaną.
Przedstawiciele Stowarzyszenia "Marlewo" oraz "Nasze Miasto" obecni na tym spotkaniu, sugerowali, by mieszkańcy Kórnika szukali sojuszników w sąsiednich gminach.
Uczestnicy zobowiązali burmistrza do współdziałania z innymi samorządowcami. Padła też propozycja pisania listów do marszałka. - Jeśli każdy z nas osobiście opisze swój problem, czy marszałek to zbagatelizuje? - pytała Kosakowska.
Według części mieszkańców Kamionek próba utworzenia strefy może łączyć się z lokalizacją w pobliżu ich domów linii energetycznej najwyższych napięć. Przecież to oni chcieli, by linia poprowadzona została lasem, który według planów wojska ma być strefą zrzutów. W prokuraturze trwa postępowanie mające wykazać, czy wojewoda decydując o lokalizacji linii wśród domów, nie nadużył kompetencji.
- Czy nie wywołano tematu strefy, by w razie przegranej wojewody stwierdzić, że nie ma możliwości innego poprowadzenia linii PSE - pytali.
Według przedstawiciela Urzędu Marszałkowskiego Kórnik nie jest narażony na niebezpieczeństwo bardziej niż jakakolwiek inna gmina w kraju.
- We współczesnej armii pomyłki człowieka są praktycznie niemożliwe, szczególnie w tak zaawansowanym technicznie rodzaju broni jak lotnictwo. Nad prawidłowym przebiegiem lotu czuwa system kontroli. Awaria jest mało prawdopodobna i może nastąpić w dowolnym punkcie. Niekoniecznie nad gminą Kórnik, gdyż loty odbywają się nad całą Polską - wyjaśnia Jerzy Gładysiak, dyrektor Departamentu Infrastruktury UM.
Wyznaczenie "strefy zrzutów" ma właśnie na celu wyeliminowanie możliwości zagrożenia zdrowia i życia mieszkańców. Jeśliby doszło do zrzutu, to odszkodowanie następowało będzie w trybie procedur cywilnoprawnych i ubezpieczeniowych.
Usterek w F16 nie brakuje
Szesnaście samolotów F16 wylatuje średnio dwa razy dziennie.
Według Ministerstwa Obrony Narodowej w pierwszej połowie 2007 roku w 576 lotach samoloty miały 179 defektów. W locie doszło do 98 usterek, a na ziemi zauważono ich 81.
Koszt zamówionych części wynosi 80 mln USD. Części za 44 mln USD już dostarczono. Ostatnia część z tego pakietu zostanie zużyta pod koniec 2011 r.















