Zalogowani użytkownicy
BrakOstatnie fraszki:
Galeria foto
Sonda
Z jakiego operatora usług korzystasz (dostawca internetu):
Wszystkich glosow: 38
Ostatnio skomentowano:
- Ania Kuśnierczak nagrodzona
:-) Teraz jestem usatysfakcjonow ana. Dziękuję za ...
29.04.12 22:44 - Ania Kuśnierczak nagrodzona
przesylam link do audycji emitowanej w radiowej JE...
29.04.12 07:44 - Angielski w Mieczewie
Informuję, że są jeszcze wolne miejsca, więc zapra...
24.04.12 02:32 - Czas Mosiny
Szczególnie powinny nas zainteresować strona 10 i ...
23.04.12 10:44
Z dawnej prasy regionalnej cd.
Aktualizacja: sobota, 30 lipca 2011 12:29 Wpisany przez Jarosław Malesiński sobota, 30 lipca 2011 09:57
Historyczne
Dziś odcinek drugi przeglądu prasowego Prowincji Poznańskiej.
Wielokrotnie, przy czytaniu zachowanych w archiwach gazet z XIX wieku nachodzi mnie myśl dotycząca współczesnego sposobu nauczania historii w szkołach. To dziwne, ale w programach szkolnych posługujemy się wytartymi frazesami , oklepanymi i wyeksploatowanymi jednostkowymi zdarzeniami, a zapominamy, że opowiadanie historii, to opowiadanie o ludziach i o ich życiu codziennym, a nie ciągłe powielanie schematów. Szczególnie dotkliwie odczuwam, to zjawisko w kontekście realizacji podstawy programowej w szkołach dotyczącej germanizacji i rusyfikacji w czasie zaborów.
Wiarus. Pismo Dla Średniego Stanu Polskiego. 1873 R.1 nr3 - 2/139
"Kiedy niemczyć to niemczyć wszystko, co polskie, powiadają sobie nasi ucywilizowani
Niemcy, a uderzywszy na administracyą, sądy i szkoły a nawet kościoły, zapomnieli w tym popłochu o wojsku, i dopiero w ostatniej chwili przypomniało im się, że i pułki polskie istnieją, chociaż w pruskich mundurach. Zabrali się więc do zreformawania szyków wojskowych, powybierali Polaków i poprzesadzali ich do pułków czysto niemieckich, myśląc, że bracia nasi i dzieci nasze, służący w wojsku pruskim, zasmakują w niemczyźnie, a wróciwszy do domu, będą prawili rodzicom i braciom o błogosławieństwie kultury niemieckiej. Tyle lat mieszkają Niemcy z nami, a jeszcze nas nie znają, bo powinniby wiedzieć, że Polak uchyla czoła przed prawem, i jest mu posłusznym, ale serce jego nie poprzestaje bić po polsku, chociaż pod mundurem wojskowym. Wróciwszy do domu, przynosi z sobą kilka wyrazów o byrsztach, zeblaeh, knopach i t. p, ale wyszydzany przez swoich, wnet się upamięta, bo widzi, że nie stoi w glidzie, ani nie mieszka w koszarach, tylko w rodzinie polskiej, która ma dobrą pamięć na krzywdy, wyrządzane jej ręką nieżyczliwą."
Kórniczanin 1875.03.15 R.1 nr4
"W 9 numerze Śremskiego Tygodnika Powiatowego znajdujemy wiadomość, iż „dla gminy Sachsenfelde” wybrany został sołtysem Piotr Dobicki. Ponieważ ani na mapie ani w żadnej jeografii polskiej nieznaleźliśmy tego Sachsenfeldu, przeto wyznaczamy egzemplarz książeczki „Najdroższy skarb” jako nagrodę temu, kto nam pierwszy doniesie, jaka poczciwa starodawna polska nazwa przyduszoną została tym nowotnym Sachsenferldem."
W kolejnym numerze, w rubryce „Goniec Redakcji.” Podano:
"Książeczki „Najdroższy skarb” przesłaliśmy p. G. z Bnina, który nam pierwszy doniósł iż Sachsenfelde nazywa się po polsku Kusajdy. Kusajdy leżą niedaleko Rogalina."
Kórniczanin 1875.04.01 R.1 nr5
"Dowiadujemy się, iż Polak jakiś, przybywszy z Poznania do Bnina, werbował tutaj członków do związku, który się nazywa po niemiecku L a n d w e h r v e r e i n. Znalazł on ochotników także między Polakami, którzy podpisywali podobno także jakiś okólnik czy protest. Nie wiemy, co to było za pismo, pragnęlibyśmy tylko wiedzieć, czy ci, którzy się podpisywali, czynili to ze świadomością, czy wiedzieli, na co się podpisują. Czemuż to rzeczy takie dzieją się zawsze skrycie i osłaniają się tajemnicą?"
W kolejnym numerze, w rubryce „Goniec Redakcji.” Podano:
"W przeszłym numerze Kórniczanina nadmieniliśmy, iż pewna liczba obywateli bnińskich przystąpiła do tak zwanego Landwehrvereinu i podpisywała jakiś okólnik. W sprawie tej czytamy w 38 numerze Orędownika następującą korespondencyą z Bnina:
Szanowny Redaktorze Orędownika
„My niżej podpisani oświadczamy, że przed kilku dniami przyszedł do nas policjant z kartą, abyśmy się podpisali do Towarzystwa Landwerskiego. Później dowiedzieliśmy się, co to jest Landwehrferajn, do którego niechcemy należeć, gdyż to nam nie przyniosłoby żadnej korzyści ani chluby. A zatem prosimy Szanownego Redaktora Orędownika o umieszczenie, jako my z Landwerferajnem nie mamy nic do czynienia. Bnin 25 marca 1875, Maciej Jackowski z Bnina, Kasper Frąckowiak, Franc. Werwiński, Bartłomiej Janicki z Bnina, Jan Niemier, Ludwik Zalewski.”
Wiarus. Pismo Dla Średniego Stanu Polskiego. 1875 R.3 nr32
"Egzamin publiczny drugiej szkoły miejskiej przy ulicy Wszystkich Świętych, który się odbył wczoraj, zgromadził w godzinaph popołudniowych dość liczną, publiczność. Egzaminowano głównie w niemieckiem, rachunkach, jeografii i historyi i to tylko po niemiecku, w religii jedynie i polskiem po polsku. Popis wypadł w ogóle dość dobrze, choć odpowiedzi uczniów świadczyły o mniejszym postępie w naukach, jak w szkole trzeciej i pierwszej. Podczas wczorajszego egzaminu zaszło kilka pociesznych scen. I tak pokazało się, że uczeń pewien tak dobrze był w jednym przedmiocie przysposobiony, że wiedział już naprzód o co go się zapytują, bo ledwo nauczyciel wyrwawszy go, pierwsze zapytania wymówił słowo, ten spiesznie mu przerywa i z wielką powagą całe pytanie sam wygłasza. Przy czytaniu polskiem zaproponował uczeń nauczycielowi ustęp, który czytać zamierzył, przy innym zaś przedmiocie zdarzyło się, że nauczyciel wyrwał ucznia, którego wcale na egzaminie nie było. Cały egzamin bardzo przykre na publiczności polskiej czynił wrażenie a to z powodu widocznego lekceważenia, z jakiem język polski, język ojczysty, znacznej większości uczniów (bo na 900 ogólnej liczby znajduje się, w szkole tej około 600 Polaków) traktowano. Nietylko bowiem, że podczas wykładu niemieckiego nie usłyszano ani słowa po polsku, podczas gdy w dwóch innych szkołach przynajmniej w najniższych klasach wykład niemiecki czasami wykładem polskim przerywano; nietylko że z 17 przedmiotów programu jeden tylko przeznaczono na egzamin języka polskiego, ale tę nadto popełniono niesprawiedliwość, że i te 20 minut, przeznaczone na polskie, okrojono zaintonowawszy w końcu, jakbv na szykanę dla Polaków, pieśń niemiecką! Śpiewu polskiego podczas całego egzaminu wcale nie usłyszano, po niemiecku śpiewano 9 razy. Dziś odbył się popis w obywatelskiej szkole przy Wrocławskiej ulicy, zostającej pod dyrekcyą p. Hechta. Uczniowie okazali wielką biegłość w wszystkich przedmiotach, a z przyjemnością zaznaczamy, że szczególnie dobrze odpowiadali w popisie z religii po polsku. Deklamacye i pieśni polskie wygłaszano w równej mierze z niemieckiemi przy końcu popisu z każdej klasy."
























Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.