Zalogowani użytkownicy
BrakOstatnie fraszki:
Galeria foto
Sonda
Z jakiego operatora usług korzystasz (dostawca internetu):
Wszystkich glosow: 38
Ostatnio skomentowano:
- Ania Kuśnierczak nagrodzona
:-) Teraz jestem usatysfakcjonow ana. Dziękuję za ...
29.04.12 22:44 - Ania Kuśnierczak nagrodzona
przesylam link do audycji emitowanej w radiowej JE...
29.04.12 07:44 - Angielski w Mieczewie
Informuję, że są jeszcze wolne miejsca, więc zapra...
24.04.12 02:32 - Czas Mosiny
Szczególnie powinny nas zainteresować strona 10 i ...
23.04.12 10:44
2012
Aktualizacja: czwartek, 09 grudnia 2010 11:47 Wpisany przez Ania środa, 18 listopada 2009 15:38
Filmy
Tytuł: "2012" ['Farewell Atlantis']
Rok produkcji: 2009
Reżyseria: Roland Emmerich
Scenariusz: Roland Emmerich, Harald Kloser
Obsada: John Cusack, Thandie Newton, Woody Harrelson
Niech żyje rozbuchany marketing i zajawki kinowe! Kolejny raz daliśmy się nabrać. Tym razem mam na myśli najnowszy hit kinowy, megaprodukcję, która wdarła się przebojem na ekrany wszystkich multipleksów - „2012.” Koniec świata jest tematem chwytliwym, który raz na jakiś czas pojawia się w mediach i robi w nich ogromną furorę, zwłaszcza, gdy jest podparty naukowymi teoriami. Tym razem powinniśmy szykować się na apokalipsę w bardzo spektakularnym wydaniu.
Gdybym miała opisać film krótko i zwięźle, byłoby to tak: przesłodzona do bólu historia pewnej amerykańskiej rodzinki, z super tatą, szlachetnym naukowcem i jeszcze szlachetniejszym amerykańskim prezydentem w roli głównej. Akcja rozgrywa się w obliczu zagłady świata, która zdaje się być nieunikniona, w pełni zasłużona i przewidziana już przed tysiącami lat. Wielcy tego świata, a więc elity rządów, sprytni Chińczycy i majętni Rosjanie próbują jednak uchronić się od katastrofy, co umożliwić mają, wybudowane oczywiście w Kraju Środka, arki. Cały problem polega na tym, by się do nich dostać...
Obserwujemy zatem perypetie Jacksona, jego dzieci i byłej żony oraz kilku innych postaci. Gdyby nie przerażające tło wydarzeń (i tutaj brawa dla specjalistów od efektów specjalnych), byłoby to niedzielne kino familijne. Dialogi są tak banalne, że aż śmieszne.
Według mnie twórcy filmu zmarnowali potencjał „2012”. Nie wykorzystali zaciekawienia ludzi, wywołanego napięcia. Zamiast pokazać nam grozę przewidywanych wydarzeń, stworzyli film ciepły i dobry niczym reklama płatków śniadaniowych, tyle że z tsunami i wybuchami wulkanów w tle.

























Komentarze
Niestety-zawsze tak jest z amerykańskimi mega-produkcjami:Dob ry pomysł, profesjonalny (czytaj:agresyw ny,nachalny i wszędobylski)ma rketing i reklama a sam film zazwyczaj rozczarowuje.Dlatego wybieramy się z żonką do kina tylko gdy można się spodziewać dobrych efektów specjalnych.Pozostałe filmy oglądamy w domu, ponieważ dla horroru, sensacji,komedi i itp. nie jest IMHO potrzebny multipleks.Ale na '2012' skorzystamy z opcji "środy z Orange"
I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsze i najbardziej fascynujące. Jak reagują ludzie? Co się dzieje? Same efekty specjalne akurat mniej mnie obchodzą. Chodzi bardziej o sytuację psychologiczną.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.