Zalogowani użytkownicy
BrakOstatnie fraszki:
Galeria foto
Sonda
Z jakiego operatora usług korzystasz (dostawca internetu):
Wszystkich glosow: 38
Ostatnio skomentowano:
- Ania Kuśnierczak nagrodzona
:-) Teraz jestem usatysfakcjonow ana. Dziękuję za ...
29.04.12 22:44 - Ania Kuśnierczak nagrodzona
przesylam link do audycji emitowanej w radiowej JE...
29.04.12 07:44 - Angielski w Mieczewie
Informuję, że są jeszcze wolne miejsca, więc zapra...
24.04.12 02:32 - Czas Mosiny
Szczególnie powinny nas zainteresować strona 10 i ...
23.04.12 10:44
Dom zły
Aktualizacja: poniedziałek, 18 stycznia 2010 09:35 Wpisany przez Ania wtorek, 12 stycznia 2010 10:34
Filmy
Tytuł: "Dom zły"
Rok produkcji: 2009
Reżyseria: Wojciech Smarzowski
Scenariusz: Wojciech Smarzowski
Obsada: Arkadiusz Jakubik, Marian Dziędziel, Bartłomiej Topa
Ktoś stwierdził niedawno, że „w polskim kinie wreszcie zaczyna się coś dziać”. Można się z tym zgodzić. Ostatnio obejrzane filmy utwierdzają mnie w przekonaniu, że na dużym ekranie można zobaczyć nie tylko hybrydy filmowo-reklamowe produkcji TVN, ale i ambitne obrazy. „Dom zły” to film, który przenika do szpiku kości, który trzyma w napięciu i po którym można mieć... kaca.
Akcja filmu rozgrywa się w bieszczadzkiej wsi, w czasie zimy dokuczliwej zarówno z powodu mrozów, jak i wprowadzenia stanu wojennego. W opuszczonej chałupie odbywa się wizja lokalna, w której to Edward Środoń z mozołem próbuje odtworzyć tragiczne wydarzenia, które miały tu miejsce. Środoń jest oskarżonym i na tym nasza wiedza się kończy.
W tle prowadzonej wizji lokalnej oglądamy historię Środonia, jego przybycie do owej chałupy i dalsze zdarzenia. Środoń trafia do domu Dziabasów przypadkiem, wędrując w egipskich ciemnościach do nowego miejsca pracy jakim jest PGR. Gospodarze podejmują go z nieufnością, która stopniowo przeradza się w coraz większą zażyłość, wspomaganą hektolitrami wódki, której produkcja w pewnym momencie stanie się celem ich świetlanej przyszłości.
I mimo tej wesołej, wódczanej atmosfery, cały czas spodziewamy się momentu, w którym COŚ się wydarzy. Niepokój podsyca opowiedziana przez Dziabasa historia zaginięcia pracownika PGRu, niejakiego Steca, który ponoć wpadł na ślad jakiejś afery. To na jego miejsce ma zostać przyjęty Środoń. Dowiadujemy się również, że Dziabasowie mają syna, który wyszedł na zabawę i jeszcze nie wrócił. Do tego mamy ciemną noc, ulewę, niepokojące odgłosy w kurniku i zaginioną siekierę. Jednym słowem film grozy w autentycznym polskim wydaniu.
Film skonstruowany jest tak, że napięcie trzyma nas dosłownie od pierwszych chwil aż do ostatnich minut. Wiemy, że w domu coś się wydarzyło, ale tajemnica odkrywana jest krok po kroku, wzmagając naszą ciekawość. Wątek przewodni filmu ma charakter kryminalny, z aferą gospodarczą w tle. Do tego osobną płaszczyzną filmu jest to, co dzieje się w trakcie wizji lokalnej. A wszystko to doskonale się zazębia tworząc spójną historię z niesamowitym finałem.
Realia bieszczadzkiej zapadłej wsi, wczesnych lat osiemdziesiątych, octu na półkach sklepowych, czarnej wołgi i milicyjnej nyski oraz doskonała obsada wraz z samą opowiedzianą historią tworzą film, na który wręcz trzeba się wybrać. Gorąco polecam.
























Komentarze
Dawno nie widziałem tak przedstawionej beznadziei.
Nie twierdzę, że ten obraz jest słaby, tylko jest tak przerażająco smutny, że aż nie chce się wierzyć, że kiedyś mogło w Polsce tak być.
Jedyna konkluzja, jaka mi się nasunęła po tym filmie jest taka, że mimo wszystko cieszę się, że żyję teraz w Polsce a nie te 30 lat wcześniej.
Polecam też wcześniejszy film Smarzowskiego czyli "Wesele".
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.