Zalogowani użytkownicy
BrakOstatnie fraszki:
Galeria foto
Sonda
Ostatnio skomentowano:
- Zofia Staniszewska nagrodzona
Dziękuję :-)
19.02.12 12:11 - Zofia Staniszewska nagrodzona
serdecznie gratulujemy!!! I trzymamy kciuki za nas...
18.02.12 23:29 - ZUS, YouTube, listonosz z Miec...
Szybkiego powrotu do zdrowia! Trzymajcie się ciepł...
16.02.12 19:11 - ZUS, YouTube, listonosz z Miec...
Aniu kochana, jeszcze troszkę i będziecie w domku....
15.02.12 13:53
Powieść
Proszę o komentarze, nawet te złośliwe (a zwłaszcza te złośliwe), proszę pisać, jeśli ktoś czegoś nie rozumie lub wie więcej od autorki :)
Za tydzień pojawi się następna partia tekstu.
Ksiażkę można nabyć po przystępnej cenie jako e-booka (wersja papierowa już trudno dostępna, nakład się wyczerpał), np. w Empiku.
Niedługo będzie miała premierę wersja do słuchania, czyli audiobook. Czyta Danka Błaszak, moim zdaniem wyśmienicie, ale proszę, sami oceńcie!
fragment do posłuchania (roboczo, bez podkładu) tutaj:
Zofia Staniszewska
Czarownica z Radosnej cz. 5
Powieść
Aktualizacja: piątek, 09 września 2011 14:37 Wpisany przez Zofia Staniszewska środa, 31 sierpnia 2011 13:04
Czarownica z Radosnej cz. 4
Powieść
Aktualizacja: środa, 31 sierpnia 2011 13:11 Wpisany przez Zofia Staniszewska poniedziałek, 15 sierpnia 2011 18:05
Paweł podszedł do Jagody, wyjrzał przez okno: teraz dziewczynka z namaszczeniem mieszała kopyścią w parującym garze. Mężczyzna już chciał odwrócić wzrok, gdy zaskoczony drgnął – zobaczył, jak z okopconego żeliwa wystaje biała, pokaźnych rozmiarów, spiczasta kość. Jeszcze jeden obrót drewnianej łychy i tym razem z gara wychynęła żuchwa z licznymi żółtymi zębami.
– To świński szkielet – Jagoda spojrzała z ukosa na Pawła. – Dzieci musiały znaleźć go na polu. Radoszczanie, mimo zakazów naszej sołtysowej, wywożą kości rzeźnych zwierząt na pola, gdzie je płytko zakopują. Po kilku dniach psy lub drapieżne ptaki bez trudu je wygrzebują.
Ale Astronom myślał już o czymś innym:
– Że tak zacznę z innej beczki: chciałem cię przeprosić. Ostatnio zachowałem się jak... jakbym to nie był ja.
Czarownica z Radosnej cz. 3
Powieść
Aktualizacja: środa, 31 sierpnia 2011 13:11 Wpisany przez Zofia Staniszewska niedziela, 07 sierpnia 2011 06:49
Następna niedziela - następny fragment "Czarownicy"
– Lusiu, nie mogę cię wziąć na ręce, boli mnie kark i szyja, bo wczoraj spadłam z konia – tłumaczyłam cierpliwie czteroletniej siostrzenicy, która przytulała się do moich kolan.
– Pokaż, gdzie boli! – zażądała.
– Jak mam ci pokazać? Szyja boli mnie w środku.
– To ją otwórz! – Lusia szeroko otworzyła niewinne niebieskie oczy. Była specjalistką od rozkładania na części lalek.
Czarownica z Radosnej cz.2
Powieść
Aktualizacja: środa, 31 sierpnia 2011 13:11 Wpisany przez Zofia Staniszewska niedziela, 31 lipca 2011 08:03
Zofia Staniszewska
Czarownica z Radosnej cz. 2
ROZDZIAŁ II
Nocną porą podąża na szczyt góry,gdzie odwieczny stoi kamlot ponury,
dziwożona, bieśnica, pokuśnica,
sunie za nią wszelaka martwica...
Czarownica z Radosnej cz.1
Powieść
Aktualizacja: środa, 31 sierpnia 2011 13:11 Wpisany przez Zofia Staniszewska niedziela, 24 lipca 2011 20:03
/czytaj wprowadzenie/
Rozdział I
Nocną porą podąża na szczyt góry,
gdzie odwieczny stoi kamlot ponury...
Moja mama posadziła pod oknem drzewa życia, wierzby. Salix acutifolia, odmianę o pokroju płaczącym, przypominającą otwarty parasol, mający mnie chronić. Dla brata wybrała wierzbę białą: salix alba rośnie strzeliście i wysoko, wybijając się ponad inne rośliny. Drzewo mojej mamy chylące się ku ziemi, o cienkich, mocnych gałęziach i liściach jedwabiście sinozielonych to Salix rosmarinifolia, czyli wierzba rokita.
Korony drzew sięgają nieba, a korzenie wnikają głęboko w ziemię, tworząc oś świata. Trzy pierwiastki: woda, ziemia i niebo skupiają się w trzech drzewach. Jedno drzewo dla jednego życia. Gdy położę rękę na chropowatej korze pnia, czuję siłę drzemiącą wewnątrz, bijącą jak serce.
Z okien naszego domu widzę szpalery zadumanych wierzb, przeglądających się w lustrach rozlewisk rzecznych. W rosochatych iwach z wydrążonymi pniami kochają się rogate diabły. Złośliwe chochliki gnieżdżą się w przytulnych dziuplach, a gdy dzieci próbują zajrzeć do wnętrza drzewa, sypią im próchnem w oczy.

















