Zalogowani użytkownicy
BrakOstatnie fraszki:
Galeria foto
Sonda
Z jakiego operatora usług korzystasz (dostawca internetu):
Wszystkich glosow: 38
Ostatnio skomentowano:
- Spotkanie z burmistrzem
Pozwoliłem sobie wysłać informacje do p. Burmistr...
17.05.12 13:50 - Spotkanie z burmistrzem
Niejedna prośba była w kierunku p. Burmistrz, np. ...
17.05.12 13:31 - Spotkanie z burmistrzem
Na prośbę burmistrza !? Co jest grane – przecież t...
16.05.12 09:53 - Spotkanie z burmistrzem
To na wyraźną prośbę burmistrza jest zwołane to ze...
16.05.12 07:07
Mieczewskie fraszki
Aktualizacja: wtorek, 06 września 2011 20:30 Wpisany przez Krzysztof Rogaliński czwartek, 14 lipca 2011 08:26
Różne
Ktoś kiedyś powiedział "Jesteście (Mieczewo) pustynią". A jednak okazuje się, że ciekawych ludzi u nas nie brakuje. Mamy naszych "winiarzy", którzy swą wiedzą i doświadczeniem nie jednego fachowca mogliby pogrążyć. Książki mieczewskiej pisarki, Zosi Staniszewskiej sprzedawane są już jako audiobook-i. A na ostatnim festynie okazało się, że kolejni artyści rodzą się wśród nas. Zachęcam do zapoznania się z fraszkami na temat Mieczewa autorstwa Krzysztofa Rogalińskiego. Jak sam autor podkreśla - podobieństwo zdarzeń i osób jest zupełnie przypadkowe ;)
Gorąco zapraszam do lektury!
O ożenku
W naszej wsi jest wdowa i stary kawaler,
Kiedyś tak im rzekłem: stworzę ja z Was parę.
Ona na to: coś Pan? Jaki pożytek z tego
ramola bym miała? Prała, gotowała a w
łóżku nic nie miała?
On zaś odrzekł: nie chcę baby na co dzień
i święta! Potrzebuję panny z lasu,
na cóż stara klępa!
O piłkarzach
Jest u nas drużyna. Lubi piłkę kopać,
lecz by dobrze zagrać, musi się nażłopać.
Grali w pocie czoła i tak się starali,
że bramkę zdobyli, ale mecz przegrali.
O leśnych grzybkach
Rosną u nas grzybki i wzdłuż szosy stoją.
Za nic mają „czarnych”,
nikogo się nie boją.
Idą chłopi ze wsi, tu w pobliski las.
Lamentują baby – „Skończyć z tym już czas”!
Pisze nam ktoś w necie, że z „grzybkami”
coś się zdarzy.
Ja Wam powiem tak w sekrecie:
nie będzie popytu, nie będzie podaży.
O koparce
Przez wieś jedzie koparka.
Nikogo się nie boi.
Weź ją na usługę, to ci kieszeń złoi.
Ta mała koparka, ma roboty wiele.
Pracuje cały tydzień, ale nie w niedzielę.
Ruszyła kopareczka przez pola do lasu
i westchnęła cichutko:
„Na bycie sołtysem, to ja nie mam czasu”.
O sklepiku
Lecz atrakcją u nas wielką, jest sklepik blaszany,
bo gdy wejdziesz tam trzeźwy, to wyjdziesz pijany.
Nie jest to Las Vegas, nie jest to też Poznań,
lecz kiedy tu przyjdziesz – miłych zaznasz doznań.
Kupisz tutaj chlebek, jajka no i serek.
Towar bardzo świeży, lecz styl – Wczesny Gierek !
O lokalu
Jest i lokal we wsi naszej, który wątpliwą ma zaletę,
bo swoim gościom każe płacić za użytą toaletę.
Idą więc chłopy za lokal, stają rzędem równiutkim –
pali się trawa wokół, lecz oszczędzili złotówki.
O szambowozie
Jedzie szambowóz szeroką ulicą,
a we wsi droga nierówna.
Przejechał pola, wjechał do lasu,
zostawił tam wszystkie g….. .
Wraca szambowóz do swojego domu
by tu odpocząć troszeczkę.
Posili się nieco, wypije piwko,
nim znów napełnią mu beczkę.
O plotkach
Są tu również i dwie Panie,
one wszystko o nas wiedzą.
Które to są? Wy nie wiecie?
Między Wami tutaj siedzą.
Widzę jednak, że wciąż trwacie w niewiedzy głębokiej.
To lepiej już Wam powiem:
jedna mieszka przy Rogalińskiej,
druga przy Szerokiej.
Zakończenie
I na tym chcę zakończyć
ze skutkiem nie wiem jakim?
Jedno Wam tu tylko powiem:
byłem, jestem i będę zawsze Mieczewiakiem!
A więc teraz pragnąc zgody,
jak Bóg dobry dziś nam każe,
żyjmy w zgodzie i miłości!
Wiwat starzy mieszkańcy!
Wiwat „spadochroniarze”!


























Komentarze
Zerkam to w prawo, to w lewo i nagle Jarosława dostrzegając,
Uśmiecham się i chociaż szanowny kolega mnie nie dostrzega,
To już wiem, na czym jego miłość do Mieczewa polega.
Mieszka on między zielonymi krzewami,
Otoczony soczystymi owocami,
Spokojne życie prowadzi,
Jak trzeba to zawsze doradzi.
I chociaż Bronksem nazywają część wsi, w której żyje,
To Jarek właśnie drugą młodość przechodzi i szybko się nie zużyje.
Spacer do końca Szerokiej wiodący,
Następnie o Leśniczówkę zahaczający.
Drogą powrotną przez ulicę Kamionecką prowadził,
Zatem mój ortopeda puszczykowski dobrze radził.
Kolano ćwiczone już lepiej się czuje,
Szesnaście godzin przy komputerze - kondycja szwankuje!
może więc to pisanie się jeszcze nie skończyło?
Każdy temat ciekawy, fraszka dobra na wszystko,
Liczymy bardzo na Ciebie, na Twoje towarzystwo.
a ja ostatnio czasu pozbawiony
jakość nie ustępuje wielkiej ilości
nie mogłem pisać co mnie trochę złości
wspólna zabawa we fraszki w pamięci zawsze zostanie,
Zaproszenie na kawę przyjmuję z wielką ochotą,
by pogadać o wszystkim, przyjdę choćby piechotą.
Też się już pożegnam i do powszedniego !
Konkursu nikt nie głosił, nie chcę zwycięzcy brzemienia
Była świetna zabawa. Do rychłego zobaczenia!
ale że konkurs wygrał, pewno jeszcze nie wie.
Został autorem wierszowanego przewodnika
Gratulacje mu składam i czym prędzej zmykam.
Bo Mieczewiacy meczyk w boule rozgrywają.
w czym jej siła? Zrobiłeś wykład jak należy.
Mosina za bardzo nie dba, są minusy liczne,
ale zmyślny kresowiak, położenie graniczne
potrafi cenić i dobrze je wykorzystuje.
Jest ambitny, pomysłów też mu nie brakuje.
Twoje dwie ostatnie o Mieczewie fraszki
ujmują rzecz jasno, rozumiem bez flaszki.
Już wiem - Mieczewo potęgą jest i kwita!
Kto ma wątpliwości, niech fraszki poczyta.
Napisałbym ze dwanaście ksiąg wierszem,
Ale się nie zmieszczę
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.