Zalogowani użytkownicy

Brak

Galeria foto

Wyprawa do Norwegii

Reportaże

Po powrocie mieliśmy na liczniku 3,5 tysiąca km (plus prom ze Świnoujścia do Ystad) To niewiele, bo zwiedzaliśmy tylko Fiordy Zachodnie, nie dotarliśmy na północ za krąg polarny.

 

 


 

W skrócie nasze wrażenia:

-         Norwegowie inaczej odczuwają temperaturę, w dżdżysty i wietrzny poranek spotkaliśmy kąpiące się w fiordach syreny, które zachęcały nas do przyłączenia się do  zabawy - okutani w kurtki, tchórzliwie nie skorzystaliśmy z ich propozycji;

-         gdy na drodze tworzy się korek, tzn. że na początku wianuszka samochodów jedzie zgodnie z przepisami Polak (mandaty są bardzo wysokie), ale tak ogólnie po krętych drogach wszyscy suną ostrożnie;

-         w domach o prostej, niewyszukanej bryle, prawie zawsze pokrytych sidingiem, nie ma firanek, często dachy porastają bujną trawą, a nawet małymi choinkami – ze względu na częste opady nie ma kłopotu z podlewaniem;

-         wybierając się do Norwegii pod koniec sierpnia, trzeba wziąć pod uwagę, że jest tu dawno po sezonie, szkoła zaczyna się 20 sierpnia, kempingi są wymarłe, a nam w namiocie było delikatnie mówiąc – zimno;

-         miasteczka są jak wymarłe, na jeden kilometr ulicy spotyka się jedną osobę, najczęściej młodą matkę z wózkiem;

-         na polach kempingowych można spać pod namiotem, ale do dyspozycji podróżnych stoją też puste przyczepy z pełnym wyposażeniem lub małe drewniane domki – hytte, zwykle w bardzo przystępnej cenie (dlatego po trzech nocach zdecydowaliśmy się na sławne hytte);

-         ceny żywności są porażające, dwa razy skusiliśmy się na małe zakupy: chleb norweski wcale nie jest zły (za to pięć razy droższy niż w Polsce), słone masło – brr... całą żywność najlepiej spakować przezornie do samochodu;

-         Norwegia jest przyjazna turystom, co kawałek znajdują się miejsca parkingowe ze stołami i toaletami (ciepła woda, mydło!) oczywiście darmowe, postoje zlokalizowane są w malowniczych miejscach, wiec podgrzewając obiadek ze słoika na kocherze można sycić oczy pięknymi widokami;

-         swoją miłość do kraju Norwegowie wyrażają wywieszając gdzie się da flagi narodowe;

-         Norwegowie nie jedzą i nie zbierają grzybów (na poboczu zebraliśmy całą masę kozaków);

-         nie ma zjazdów do lasu i mnóstwa uroczych leśnych dróżek, za to po drogach bez problemu snują się melancholijne krowy i owce, kierowcy co rusz natykają się na znaki drogowe ostrzegające przed łosiami, krowami, a w pewnym miejscu również przed trollami J

-         każdy Norweg mówi lepiej lub gorzej (najczęściej bardzo dobrze) po angielsku.

Co zobaczyliśmy? (i gorąco polecamy):

-         Złota Droga, w tym Droga Trolli, wjazd serpentyną (nachylenie 12%) przypominającą drabinę pośród gór i wodospadów. Na szczycie punkt Utstiken, z którego rozciąga się widok na całą dolinę i szczyty;

-         rejs statkiem wśród wysokich skalnych ścian Geirangerfjorden, po których spadają kaskadami wodospady;

-         Oceanarium w Alesund – wspaniałe, dwa razy na dzień odbywa się karmienie olbrzymich ryb (wilcze ryby, płaszczki, halibuty) przez płetwonurka, można karmić kraby krewetkami, dotykać rozgwiazd i innych dziwów Oceanu Atlant

yckiego;

-         malowidła naskalne w Ausevik – pochodzą sprzed 3 000 lat, przedstawiają ponad 300 postaci ludzi, zwierząt (najczęściej jeleni) oraz tajemnicze symbole;

-         jęzor lodowca Nigardsbreen – niestety wejście tylko z przewodnikiem - przepiękne, majestatyczne piękno błękitnego lodu z kilkunastometrowymi rozpadlinami;

-         kościółek typu stav w Borgund z XII w. charakterystyczny dla budownictwa skandynawskiego (niestety w remoncie) na skromnym cmentarzu, po którym jeździła kosiarka;

-         w Oslo wart zobaczenia Park Vigelanda, który nagim ludzkim ciałem (oczywiście wykutym w kamieniu) zaludnił park, niesamowite połączenie realizmu (jak wiernie oddał emocje!) z symbolizmem;

-         w Oslo zwiedzaliśmy też Muzeum Łodzi Wikingów (wspaniała łódź, na której pochowano księżniczkę Wikingów), Muzeum Statku Polarnego Fram na Półwyspie Bygdoy oraz średniowieczną Twierdzę Akershus (szczególnie godna polecenia dla dużych i małych chłopców, w tym Muzeum Sił Zbrojnych z zabawami i nagrodami);

-         i ostania atrakcja – na promie przeżyliśmy dwa sztormy - ten pierwszy malutki, nie ma co wspominać, ten drugi – 8 w skali Beauforta! Tej nocy wyszło na jaw, że moja torebka, z której rodzina śmiała się, porównując ją do torebki Mamy Muminka, okazała się niezwykle przydatna. Wyciągnęłam z niej szperając między offem na komary, balsamem z filtrami przeciwsłonecznymi, herbatnikami w czekoladzie, butelką z wodą, kroplami do nosa, chusteczkami nawilżającymi, mapą Norwegii – aviomarin! Tylko on pozwolił na jakie takie przeżycie tej nocy na pięknym promie Polonia, pływającym oczywiście pod banderami egzotycznego kraju, w którym płaci się mniejsze podatki za rejestrację.

wodospad przy Drodze Trolli

Komentarze  

 
0 #3 najpiękniejsze miejsce na świecieZosia 2011-09-02 18:28
Rzeczywiście w Norwegii jest bajkowo(fiordy wciąż zwyciężają w konkursie National Geographic na najpiękniejsze miejsce na świecie), a na Drodze Trolli człowiek aż się rozgląda, czy n ie napotka jakiegoś dzikiego stwora :)
Pozdrawiam MK - dzielną globtroterkę i zazdroszczę 31 krajów!
Cytować
 
 
0 #2 ZdjęciaAnia 2011-09-02 13:45
Prosimy o więcej zdjęć! Tam jest bajkowo... Co do grzybów, dziewczyna, która wyprowadziła się do FInlandii miała pododbne spostrzeżenia. Podobno można się tam wręcz potknąć o śliczne okazy...
Cytować
 
 
0 #1 Świetna relacja!MK 2011-09-02 11:05
Jestem fanką Norwegii. Zazdroszczę Wam tego sztormu. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na: http://mitrofan.geoblog.pl/podroz/2522/ale-upal-norwegia-2008
Cytować
 

Ostatnio aktywni

statystyki

168729
DzisiajDzisiaj297
WczorajWczoraj336
Ten tydzieńTen tydzień1614
Twoje IP :38.107.179.236
Zalogowanych: 0
On-line: 40

Pogoda

Mieczewo
Opiekę sprawuje Studio Przy Lesie