Zalogowani użytkownicy

Brak

Galeria foto

Walentynkowy wieczór

Reportaże

Romeo, Julia i Harry

Byłam bardzo mile zaskoczona, kiedy kilka dni temu listonosz przyniósł mi zaproszenie na Literacko-muzyczny wieczór „Walentynkowy” organizowany przez Mosińską Bibliotekę Publiczną. Przedstawienie odbyło się w czwartek 18.02 br. w Mosińskim Ośrodku Kultury, a jego twórcami i uczestnikami zarazem byli uczniowie Gimnazjum nr 2 w Mosinie.

Wiem, że tego typu imprezy nie cieszą się zbyt dużym powodzeniem wśród osób, które akurat nie są mamami, babciami i koleżankami zaangażowanych w przedsięwzięcie nastolatków. Zaskoczyła mnie jednak frekwencja, gdyż Sala Reprezentacyjna MOK była dość mocno zapełniona.

aktorzy na scenie - wieczor WalentynkowyW pierwszej części wieczoru młodzi aktorzy wcielali się w role par literackich. I proszę mi wierzyć, nie wiało wcale nudą z lektur szkolnych. Najpierw mogliśmy zobaczyć Herę, której posłaniec przynosi Walentynkę od Zeusa. Następnie znaleźliśmy się w Weronie, gdzie Romeo próbuje zdobyć serce Julii. Co ciekawe, Julia była anglojęzyczna, Romeo mówił tylko po polsku, co nadawało całej scenie dość komiczny charakter. W tle mogliśmy zaś oglądać zdjęcia z Werony przedstawiające słynny balkon. Kolejną romantyczną postacią był cierpiący i bardzo przekonująco zagrany Adam Mickiewicz, próbujący napisać list do Maryli Wereszczakówny. Na koniec przedstawiono postać z literatury współczesnej, jedną z ulubionych postaci literackich nastolatków, czyli Harrye'go Pottera, nieco bezradnego wobec zakochanej w nim dziewczyny.

Sposób, w jaki przedstawione zostały słynne pary nie był walentynkowo-różowo-ckliwy, a raczej dowcipny i z przymrużeniem oka. A wszystko to przy akompaniamencie stosownej muzyki. Swoje pięć minut – jak dla mnie nieco za długie – miała pani Wiesława Szubarga, opiekun merytoryczny młodzieży.

Grupa muzyczna na scenie MOKDruga część wieczoru, zatytułowana „Miłość w piosence” wykonana była śpiewająco przez podopiecznych pana Pawła Szukalskiego. Jedna z uczestniczek występu grała na gitarze elektrycznej. Przy tej okazji chciałam zauważyć, że gitarzystka była jedyną osobą znającą teksty piosenek na pamięć. Trochę rozczarował mnie fakt, że młodzież odśpiewywała wszystko z kartek. Prezentowane utwory należały do kanonu popularnych polskich piosenek o miłości, co sprawiło, że duża część widowni śpiewała pod nosem. W walentynkowym repertuarze znalazł się też znany wszystkim przebój Piotra Rubika.

Godzina w MOK upłynęła bardzo szybko i miło. Pewnie, że można mieć zastrzeżenia co do jakości wykonania, do tego, że czasem ktoś pomylił słowa albo nie zaśpiewał czysto. Ale właśnie ma to swój urok. Poza tym trzeba przyznać, że jak na warunki szkolnego przedstawienia scena, aranżacja, światło i nagłośnienie były naprawdę profesjonalne. To już chyba nie te czasy, kiedy przedstawienia odbywały się w dusznej sali gimnastycznej... Na koniec imprezy dyrektor Mosińskiej Biblioteki, pani Krystyna Przynoga wręczyła uczestnikom nagrody.

Fajnie było znaleźć się wśród widowni. Dlaczego? Cóż, wróciły wspomnienia, kiedy samemu było się w wieku lat nastu i występowało na różnych szkolnych imprezach, teatrzykach itp. Poza tym nie mając styczności z dzisiejszymi nastolatkami nie miałam świadomości, że są ludzie, którym jeszcze się chce zachęcać młodzież do tego typu przedsięwzięć i że jest młodzież, która chce brać w nich udział. Być może brzmi to nieco górnolotnie, ale dużo częściej zdarza mi się przeczytać w prasie o tym jak 15-latek napadł na kogoś albo obrabował sklep, co wpływa na wyobrażenia o obecnej młodzieży. Jak się okazuje, nie do końca prawdziwe.

FOTOREPORTAŻ DO OBEJRZENIA TUTAJ

 

 

Byłam bardzo mile zaskoczona, kiedy kilka dni temu listonosz przyniósł mi zaproszenie na Literacko-muzyczny wieczór „Walentynkowy” organizowany przez Mosińską Bibliotekę Publiczną.

Przedstawienie odbyło się w czwartek 18.02 br. w Mosińskim Ośrodku Kultury, a jego twórcami i uczestnikami zarazem byli uczniowie Gimnazjum nr 2 w Mosinie.

 

Wiem, że tego typu imprezy nie cieszą się zbyt dużym powodzeniem wśród osób, które akurat nie są mamami, babciami i koleżankami zaangażowanych w przedsięwzięcie nastolatków. Zaskoczyła mnie jednak frekwencja, gdyż Sala Reprezentacyjna MOK była dość mocno zapełniona.

 

W pierwszej części wieczoru młodzi aktorzy wcielali się w role par literackich. I proszę mi wierzyć, nie wiało wcale nudą z lektur szkolnych. Najpierw mogliśmy zobaczyć Herę, której posłaniec przynosi Walentynkę od Zeusa. Następnie znaleźliśmy się w Weronie, gdzie Romeo próbuje zdobyć serce Julii. Co ciekawe, Julia była anglojęzyczna, Romeo mówił tylko po polsku, co nadawało całej scenie dość komiczny charakter. W tle mogliśmy zaś oglądać zdjęcia z Werony przedstawiające słynny balkon. Kolejną romantyczną postacią był cierpiący i bardzo przekonująco zagrany Adam Mickiewicz, próbujący napisać list do Maryli Wereszczakówny. Na koniec przedstawiono zaś postać z literatury współczesnej, jedną z ulubionych postaci literackich nastolatków, czyli Harrye'go Pottera, nieco bezradnego wobec zakochanej w nim dziewczyny.

Sposób, w jaki przedstawione zostały słynne pary nie był walentynkowo-różowo-ckliwy, a raczej dowcipny i z przymrużeniem oka. A wszystko to przy akompaniamencie stosownej muzyki. Swoje pięć minut – jak dla mnie nieco za długie – miała pani Wiesława Szubarga, opiekun merytoryczny młodzieży.

 

Druga część wieczoru, zatytułowana „Miłość w piosence” wykonana była śpiewająco przez podopiecznych pana Pawła Szukalskiego. Jedna z uczestniczek występu grała na gitarze elektrycznej. Przy tej okazji chciałam zauważyć, że gitarzystka była jedyną osobą znającą teksty piosenek na pamięć. Trochę rozczarował mnie fakt, że młodzież odśpiewywała wszystko z kartek. Prezentowane utwory należały do kanonu popularnych polskich piosenek o miłości, co sprawiło, że duża część widowni śpiewała pod nosem. W walentynkowym repertuarze znalazł się też znany wszystkim przebój Piotra Rubika.

 

Godzina w MOK upłynęła bardzo szybko i miło. Pewnie, że można mieć zastrzeżenia co do jakości wykonania, do tego, że czasem ktoś pomylił słowa albo nie zaśpiewał czysto. Ale właśnie ma to swój urok. Poza tym trzeba przyznać, że jak na warunki szkolnego przedstawienia scena, aranżacja, światło i nagłośnienie były naprawdę profesjonalne. To już chyba nie te czasy, kiedy przedstawienia odbywały się w dusznej sali gimnastycznej... Na koniec imprezy dyrektor Mosińskiej Biblioteki, pani Krystyna Przynoga wręczyła uczestnikom nagrody.

 

Fajnie było znaleźć się wśród widowni. Dlaczego? Cóż, wróciły wspomnienia, kiedy samemu było się w wieku lat nastu i występowało na różnych szkolnych imprezach, teatrzykach itp. Poza tym nie mając styczności z dzisiejszymi nastolatkami nie miałam świadomości, że są ludzie, którym jeszcze się chce zachęcać młodzież do tego typu przedsięwzięć i że jest młodzież, która chce brać w nich udział. Być może brzmi to nieco górnolotnie, ale dużo częściej zdarza mi się przeczytać w prasie o tym jak 15-latek napadł na kogoś albo obrabował sklep, co wpływa na wyobrażenia o obecnej młodzieży. Jak się okazuje, nie do końca prawdziwe.

Ostatnio aktywni

statystyki

168722
DzisiajDzisiaj290
WczorajWczoraj336
Ten tydzieńTen tydzień1607
Twoje IP :38.107.179.237
Zalogowanych: 0
On-line: 43

Pogoda

Mieczewo
Opiekę sprawuje Studio Przy Lesie