Zalogowani użytkownicy

Brak

Galeria foto

Z wizytą w leśniczówce

Reportaże

Zielony dom i przedsiębiorstwo

Jednym z głównych argumentów przemawiających za przeprowadzką na wieś była dla nas bliskość natury. Łąki, pola i las po drugiej stronie ulicy. Dla części z Was las jest naturalnym otoczeniem już od wielu lat, dla tych, którzy przenieśli się z miasta stanowi atrakcję. Czy zastanawialiście się może, co tak naprawdę wiemy o naszych mieczewskich lasach? Leśniczy Leśnictwa Mieczewo, pan Mateusz Adamski opowiedział nam wiele ciekawych rzeczy na temat okolicznych lasów.

 

 

R: Jako nowa mieszkanka Mieczewa, chciałabym zacząć rozmowę od sprawy, która ciekawi mnie najbardziej. Jak wygląda kwestia wchodzenia psów do lasu?

MA: Tak jak w mieście, również i w lesie psy muszą być na smyczy. Wiem, że ludziom wydaje się, że ich psy nie wyrządzają w lesie żadnych szkód. Tymczasem płoszą one zwierzynę. W naszych lasach działają koła łowieckie, które dzierżawią las i płacą właśnie za to, by mogły tutaj polować. Dobrze by było, gdyby zwierzęta nie były przeganiane z lasu. Zwłaszcza, że mamy tutaj wszystkie gatunki, jakie można sobie wymarzyć.

R: To było moje kolejne pytanie. Jakie zwierzęta zamieszkują okoliczne lasy?

MA: Jeszcze są to jelenie. Podkreślam „jeszcze”, gdyż ostatnio coraz mniej ich u nas. Jelenie wymagają ciszy spokoju, a coraz trudniej z tym biorąc pod uwagę dużą ilość ludzi. Obawiam się, że niedługo mogą one wyjść z naszego lasu na dobre.

R: Przyznam się, że nie odróżnię jelenia od daniela, a o ile się orientuję oba gatunki zamieszkują nasze lasy?

MA: Daniel jest podobny do jelenia, też ma poroże, tyle, że jest mniejszy. Jeśli przyjmiemy, że jeleń waży 100kg, daniel może ważyć ok. 50kg. Daniele zostały zaintrodukowane tutaj 7 lat temu – zostały sztucznie wpuszczone do lasu i zadomowiły się. Nie tylko tu u nas, ale i w Łęknie i Błażejewie. Po 6 latach były już pierwsze odstrzały, co świadczy o tym, że zwierzęta zaaklimatyzowały się i rozmnożyły. Są one alternatywą dla jeleni, których prawdopodobnie w przyszłości może już zabraknąć.

R: Czy zwierzęta są policzone?

MA: Tak, oczywiście w przybliżeniu. Przeprowadzamy coroczną inwentaryzację, na podstawie której ustalane są plany odstrzału.

R: Jak rozumiem plany odstrzału powiązane są z późniejszą działalnością kół łowieckich?

MA: Zgadza się. Inwentaryzacja decyduje o tym, ile zwierzyny można odstrzelić. Określa się też wiek i płeć osobników. Jest to uregulowane w związku łowieckim.

R: Wydaje mi się, że w naszych lasach działają one dość prężnie. Jakie jeszcze zwierzęta możemy spotkać?

MA: Ze zwierzyny grubej są to jeszcze dziki i sarny. Ze zwierzyny drobnej są to zające, kuropatwy, które właściwie są już na wyginięciu. W dawnych latach, kiedy wieś nie miała jeszcze tylu mieszkańców, kuropatwy podchodziły nawet do zabudowań.

R: Na stronach internetowych nadleśnictwa wyczytałam, iż organizowana była akcja wypuszczania kuropatw na pola przy lesie.

MA: U nas w lesie też były wypuszczone. Jest to akcja globalna, prowadzona równolegle w kilku miejscach. Czy dała ona efekt? Niestety, nie widać. W naszych lasach sporo jest drapieżników, takich jak myszołowy, kruki, jastrzębie. Są to zwierzęta pod ochroną. Tak więc większość wypuszczonych kuropatw nie przeżyła, zostały one po prostu zjedzone. Pochodziły one ze sztucznej hodowli, nie były przygotowane do życia w naturze i stanowiły łatwy cel dla drapieżników. Oczywiście, ważne jest, że takie działania w ogóle są podejmowane. Na pewno kilka osobników przeżyło.

R: Na jakie zwierzęta mogą polować koła łowieckie?

MA: Polują na wszystkie wymienione gatunki. Nie polujemy jedynie na zające i bażanty, których jest bardzo mało. Zajęcy już właściwie prawie nie ma.

R: Dlaczego jest ich tak niewiele?

MA: W wyniku choroby. Był okres w latach 70-tych, że były ich tysiące. Później jednak nastąpiła redukcja. Niestety w przyrodzie tak bywa, że jeśli jest bardzo dużo osobników danego gatunku, narażone są one na choroby.

R: Wracając jeszcze do obecnych tu gatunków zwierząt, czy to możliwe, że widziałam latem bociana czarnego?

MA: Mógł być przelotem. Właściwie nie mamy tu ani bocianów, ani orłów. Ale w każdym roku mogą się pojawić.

R: Zastanawiałam się również w jaki sposób przygotowujecie las do zimy. Czy są w ogóle podejmowane jakieś szczególne działania?

MA: Koła łowieckie gromadzą karmę np. kilka ton kiszonki, którą kupują gotową, również siano, kasztany, ziemniaki.

R: Pokarm zostawiany jest w paśnikach?Leśniczówka w Mieczewie

MA: Nie tylko, również na tzw. pasach zaporowych albo po prostu przy drogach leśnych.

R: Czy ludzie mogą dokarmiać zwierzęta?

MA: Lepiej nie. Czasem znajdujemy wyrzucony suchy chleb, który zjedzą ptaki.

R: Bezpieczniej więc pozostawić dokarmianie w rękach specjalistów?

MA: Tak, zresztą ostatnio zimy są tak łagodne, że nie ma potrzeby dokarmiać zwierząt. Jeśli nie ma wysokiej pokrywy śnieżnej, naprawdę nie ma potrzeby tego robić. Przy takich zimach, jak zeszłoroczna jest to autentycznie bezcelowe.

R: Odnośnie ingerencji ludzi, nasuwa się kolejny, niestety mało przyjemny wątek. Mam na myśli problem ze śmieciami. Jak radzi sobie z tym leśnictwo?

MA: Musimy radzić sobie sami. Niestety co roku śmieci jest coraz więcej. Dużo jest zwłaszcza tych budowlanych, poremontowych. Można więc znaleźć okno, płyty gipsowe, folie, sedesy itp. Ekipy remontowo-budowlane, które są zobowiązane do zabierania śmieci z budowy, wywożą je często do lasu.

R: Rzeczywiście, śmieci w lesie jest dość dużo. Zdarzają się nawet w miejscach, do których dostęp wydaje się naprawdę trudny...

MA: To nie zraża ludzi. Ostatnio pod Kórnikiem znaleźliśmy przyczepę ciągnikową wypełnioną elementami z samochodów, ponad 30m2 było zawalonych śmieciami. Dysponujemy własnym śmietnikiem, więc w przypadku śmieci w workach nie ma większych problemów. Tutaj natomiast sytuacja jest trudniejsza. Musieliśmy pertraktować z gminą Kórnik odnośnie kosztów. Udało się porozumieć, więc leśnictwo poniesie koszty tej akcji pół na pół z gminą.

R: Czy zdarza się przyłapać kogoś na gorącym uczynku? Jaka jest wtedy kara?

MA: Kary niestety nie są wysokie. Najlepiej jeśli wezwie się policję czy straż miejską. Wtedy można oprzeć sprawę o sąd grodzki.

R: A czy dysponujecie Państwo jakimiś środkami, aby zwalczać quady, które ostatnimi czasy są na pewno bardzo uciążliwe dla lasu?

MA: Obowiązuje całoroczny zakaz ruchu w lesie, dotyczy on nie tylko samochodów, ale i quadów oraz innych pojazdów silnikowych. Nie jest on niestety przestrzegany. Ciężko jest złapać kogoś i ukarać. Powinno być to uregulowane poprzez jakieś odgórne zarządzenie czy przepis. Quady powinny jeździć po specjalnie wytyczonych do tego celu torach, a nie po lasach. Na tą chwilę jest to niestety walka z wiatrakami.

R: Skoro już jesteśmy przy „ciężkich” tematach, chciałam zapytać o kradzieże w lesie. Swego czasu słyszałam wywiad z pracownikiem Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, który uskarżał się na coraz liczniejsze przypadki kradzieży roślin, zwłaszcza przed Świętem Zmarłych.

MA: Przed Świętem Zmarłych kradzione są zazwyczaj pojedyncze gałązki, ale w Mieczewie od 2-3 lat nic takiego nie zdarza się. Większym problemem jest dla nas kradzież drewna, która zdarza się częściej.

R: A czy leśnictwo prowadzi sprzedaż drewna?

MA: Głównie prowadzimy sprzedaż dla przemysłu, na zamówienia. Drewno kominkowe również jest dostępne, z tym że jego rodzaj i ilości potrafią różnić się w zależności od pozyskanego drewna w danym roku.

R: Warto o tym wiedzieć, zwłaszcza teraz przed sezonem zimowym. Mam jeszcze do Pana pytanie, które może się wydać śmieszne... Co zrobić, jeśli spotka się dzika?

MA: Nic. Dzik sam ucieknie, gdyż boi się ludzi. Popatrzy chwilkę, po czym sobie pójdzie.

R: Czyli nie trzeba pędzić na najbliższe drzewo?

MA: Zdecydowanie nie. Chciałem natomiast nadmienić, że problem jest nie z dzikami, a z końmi. Jest ich ostatnimi czasy coraz więcej, turystyka konna kwitnie. Nadleśnictwo wyznaczyło w tym celu specjalne ścieżki, których należy przestrzegać. W nadleśnictwie odbyło się zresztą zebranie z przedstawicielami okolicznych stadnin.

R: Przyznam, że nie sądziłam, iż z końmi może być w lesie problem.

MA: Niestety zdarza się, że przez las przejeżdżają całe wycieczki rozkrzyczanych nastolatków. Poza tym przy wzmożonym ruchu konie niszczą remontowane przez nas drogi. Musimy pamiętać, że gdyby wszyscy wjeżdżali do lasu wedle swoich upodobań – quady, crossy, konie itp. - zwierzyna byłaby zupełnie wypłoszona. Musimy nad tym czuwać. Las jest oczywiście otwarty dla wszystkich, ale musi być to w jakiś sposób uregulowane.

R: Czy wycinki odbywają się o określonej porze roku?

MA: Odbywają się cały rok. Drewno pozyskiwane jest dla potrzeb przemysłu, zakłady mają ustalone kwartalne plany, które my realizujemy.

R: Czyli działa to na zasadzie zamówień?

MA: Tak. Na wycinki drzew są określane limity, są to plany 10-letnie.

R: A czy dla samego zdrowia lasu wycinka też jest wskazana?

MA: To tak samo jak w ogródku z marchewką, którą należy przerwać. Trzeba umożliwić wyrośnięcie największym, najsilniejszym okazom.

R: Czy zdarza się, że w lesie pojawiają się nowe gatunki roślin?

MA: Nie, to mogłoby się wydarzyć na przestrzeni 200-300 lat. Przybywają z zewnątrz natomiast nowe gatunki zwierząt. Kiedyś na przykład nie było jenotów, a teraz je mamy. Jest to gatunek ze wschodu, który przywędrował do nas.

R: Jenot kojarzy mi się z drapieżnikiem.

MA: Jenot jest podobny do lisa, tyle że ciemniejszy. Doskonale pływa, jest jeszcze większym szkodnikiem niż lis. Na szczęście są to tylko pojedyncze sztuki. Mamy jeszcze borsuki, kuny.

R: Jakich jeszcze pojedynczych mieszkańców można spotkać?

MA: Łosia. Kilka lat temu, kiedy jeszcze katowicka droga ekspresowa nie była dwupasmówką, nie była też odgrodzona, w Gądkach był przypadek potrącenia łosia przez samochód.

R: Tego bym się nie spodziewała – łoś w okolicznych lasach... Praca leśniczego wydaje się być naprawdę ciekawa. Domyślam się, że Pana biuro jest przede wszystkim w lesie. Czy leśniczy ma dużo pracy?

MA: Tak, najwięcej przy wycince drzew. Trzeba je odpowiednio oznakować, jest przy tym sporo chodzenia. Robi się plany na kolejny rok, tzw. szacunki brakarskie, ustala się ile drewna będzie pozyskane.

R: Jak duży jest obszar leśnictwa w Mieczewie?

MA: Ponad 1300 ha na dzień dzisiejszy.

R: Zapewne zna Pan dobrze cały ten obszar?

MA: Siłą rzeczy chodząc po lesie dzień po dniu, poznaje się wszystkie dróżki.

R: A czy biurokracji też jest dużo?

MA: Bardzo dużo. Tworzy się zestawienia. Każdy kawałek drewna ma swoją dokumentację.

R: Można zatem przyjąć, że las to swego rodzaju przedsiębiorstwo.

MA: Właściwie tak. Mamy tu lasy gospodarcze, nastawione na produkcję drewna dla przemysłu.

R: Działa Pan samodzielnie na tak dużym obszarze, czy jest ktoś do pomocy?

MA: Jestem sam. W niektórych leśnictwach czasem do pomocy jest podleśniczy. Ja miewam pomoc doraźną, kiedy jest naprawdę mnóstwo pracy.

R: Jak to wygląda przy wycince drzew? Korzystacie Państwo z firm zewnętrznych czy też wykonują to pracownicy leśnictwa?

MA: Jest to zawsze firma zewnętrzna, wybierana w drodze przetargu. Potrafią to być naprawdę duże, wyspecjalizowane firmy, zatrudniające po 20 – 30 osób, wyposażone w nowoczesne maszyny.

R: Na koniec chciałam jeszcze zapytać, czy leśniczówka organizuje może jakieś spotkania edukacyjne?

MA: My nie, ale Nadleśnictwo Babki organizuje takie wydarzenia. W Łęknie jest ścieżka edukacyjna, nową ścieżkę utworzono też w Głuszynie.

R: Czy gdyby była inicjatywa ze strony mieszkańców, moglibyśmy liczyć na zorganizowanie spotkania w mieczewskiej leśniczówce albo na edukacyjny spacer po lesie? Myślę, że mogłoby to być ciekawe dla naszych mieszkańców i to nie tylko dla tych najmłodszych.

MA: Oczywiście, jest taka możliwość.

R: W takim razie dziękuję bardzo za rozmowę. Mam nadzieję, że uda nam się zainteresować innych tym, co dzieje się w lesie.

Komentarze  

 
0 #3 inne lesne miejscaUbuntu 2009-12-19 22:56
Warto wypuscic sie do rezerwatu Czapliniec po drugiej strony Warty (dokladnie na przeciwko Radzewic). Sa okresy, kiedy jest otoczony Warta z jednej a podkowa z wody z drugiej, i prawie niedostepny - do dzis calkiem dzikie miejsce ...

Co do sciezki - jest w okolicach starorzeczy nadwarcianskich , dojscie od Czmonca
Cytować
 
 
0 #2 Ania 2009-12-16 07:57
Szkoda, że wcześniej o tym nie wiedziałam :sad: Zresztą uzbierałoby się jeszcze trochę nowych pytań. Kwestia czasu i pewnie będzie kolejny wywiad :-) Jak przychodzą Wam do głowy jeszcze jakieś pytania, dajcie znać.
Cytować
 
 
0 #1 a gleby?j_1969 2009-12-16 07:51
Pani redaktor pominęła pytanie o "gleby rudawcowe" w okolicznaych lasach. To jest bardzo ciekawy element biotopu w okolicy i warto odpytać leśniczego, bo na pewno wie o tych glebach sporo.
Cytować
 

Ostatnio aktywni

statystyki

168722
DzisiajDzisiaj290
WczorajWczoraj336
Ten tydzieńTen tydzień1607
Twoje IP :38.107.179.237
Zalogowanych: 0
On-line: 47

Pogoda

Mieczewo
Opiekę sprawuje Studio Przy Lesie